Valid XHTML 1.1
Valid CSS
  Od 17.V.2000 r. jesteś naszym
gościem.
 

NIECO HISTORII

Tzw. "era wikińska" trwała od VIII do XI wieku, a więc wtedy, gdy skandynawowie przeżywali okres największego rozkwitu, wędrując po całym ówcześnie znanym świecie, a nawet poszerzając jego granice. Wtedy to właśnie wikingowie...Ale zacznijmy od etymologii tego słowa.

Słowo "viking" oznaczało w rodzinie języków skandynawskich wyprawę łupieżczą podejmowaną łodzią. Zajęcie takie stawało się coraz bardziej powszechną formą "zarobkowania" na skutek zbiegu kilku uwarunkowań.

Po pierwsze, tereny zajmowane przez ludy skandynawskie, a zwłaszcza sam Półwysep Skandynawski, nie oferowały szczególnie korzystnych warunków dla rozwoju rolnictwa. Możliwości przemieszczania się lądem także były silnie ograniczone, natomiast podróż drogą morską była znacznie szybsza. Często także, ze względu na ukształtowanie geograficzne tych terenów ( liczne wyspy, zatoki ) była to jedyna możliwość transportu. Splot tych czynników spowodował, że w krótkim czasie zarówno żeglarstwo, jak i szkutnictwo osiągnęło wysoki poziom, a drakkarem można było dopłynąć praktycznie wszędzie.

Brak urodzajnych gleb powodował nie tylko rozwój rybołówstwa, lecz także wymuszał ekspansję w poszukiwaniu nowych terenów osadniczych. Stosunkowo łatwo przyszło opanowanie słabo zaludnionych terenów Grenlandii, Islandii, Wysp Owczych czy Szetlandów, lecz na południu istniały już sprawnie zarządzane, silne i bogate państwa. Tu dochodzimy do drugiej płaszczyzny.

Po upadku Cesarstwa Zachodniorzymskiego rozpoczął się w Europie powolny proces krystalizowania się państw narodowych. Po początkowym chaosie pierwszych lat Wieków Średnich rozpoczęło się odtwarzanie cywilizacji, aczkolwiek już w zmienionym kształcie. Władcy potrzebowali ludzi wykształconych do zarządzania państwem, a takimi byli prawie wyłącznie chrześcijańscy kapłani. Spowodowało to szybką ekspansję, a także bogacenie Kościoła - łatwo było manipulować ciemnym motłochem, który ponadto nie podniósłby świętokradczo ręki na "skromne" dobra doczesne bezbronnych "ludzi bożych". Takich skrupułów nie mieli natomiast wikingowie ( tak - ta nazwa zaczyna się już upowszechniać jako oznaczenie całej nacji! ), dla których klasztor był łatwym łupem. Pierwszy znany najazd "długich łodzi" miał miejsce na klasztor położony w północno - wschodniej Anglii w Lindisfarne w 793 r. Wikingowie szybko zasmakowali w podobnych przedsięwzięciach i odtąd już nieśli przez Europę "krew i śmierć" przez długie lata. Słowo "wiking" zaczęło budzić grozę, potęgowaną tym, że pogańscy najeźdźcy nie wahali się podnosić "bezbożnych rąk" na kościoły czy klasztory.

Powrót do góry

Kiedy zostały już złupione prawie wszystkie słabo bronione klasztory, a taki sposób utrzymywania rodziny zaczął się upowszechniać, przyszła kolej na miasta. Na tym etapie do perfekcji została już opanowana metoda niewidocznego wpływania rzekami w głąb lądu (drakkary miały bardzo płytkie zanurzenie!), szybkiego plądrowania i ewakuacji, zanim zaskoczeni przeciwnicy mogli zebrać znaczniejsze siły do odparcia napadu.

Na ostatni etap ery wikińskiej przypada zmiana taktyki stosowanej przez napastników. Rozzuchwaleni i coraz silniejsi liczebnie zaczęli zakładać zimowe osady na terenach wrogów, aby, gdy roztopią się śniegi i lody dalej plądrować. Obozy takie istniały na przykład w Irlandii, Anglii czy we Francji, skąd pochodzą liczne znaleziska ze stanowisk archeologicznych badających interesujący nas okres. Często takie silnie ufortyfikowane obozy przekształcały się w stałe osady umożliwiające kontrolowanie większych terytoriów. Czasami lokalni władcy uznawali status quo i wikingowie dostawali się w sferę wpływów lennych. Taki właśnie były początki Normandii, położonej w północnej Francji.

Inna sytuacja miała miejsce w Anglii, gdzie o ziemię walczyli nie tylko rdzenni mieszkańcy z wikingami, lecz także wodzowie wikingów między sobą. To temat na osobne opracowanie, tu wypada jedynie nadmienić, że do języka szybko trafiły słowa "danelaw", czyli "duńskie prawo" i "danegeld", oznaczające daninę płaconą wikingom za powstrzymanie się od rabowania. Seria walk trwała aż do XI wieku, kiedy to miała miejsce ostatnia udana inwazja na Anglię - nota bene dokonał jej Wilhelm, zwany Zdobywcą, potomek wikingów osiadłych w Normandii.

Powrót do góry

Kres ery wikingów następuje w X i XI wieku, gdy wśród ludów skandynawskich upowszechnia się chrześcijaństwo, a państwa niedawnych rabusiów stają się "bardziej cywilizowane".

Warto tu jeszcze podkreślić, że wikingowie to nie tylko łupieżcy - to także doskonali kupcy i podróżnicy - pływali z towarami po Bałtyku, Atlantyku, Morzu Śródziemnym i Czarnym, znali doskonale wybrzeża Afryki i część Azji, założyli państwo na Sycylii, władali Rusią i korzystali z jej szlaków wodnych do podróżowania. Dziś już także nie ulega wątpliwości, że odkryli Amerykę Północną na kilka wieków przed Krzysztofem Kolumbem. Świadczą o tym nie tylko sagi - głównie islandzka, lecz także wykopaliska archeologiczne. Nowy ląd został nazwany "Vinland", czyli "Ziemia winnych gron".

Na zakończenie można nawiązać do popularnych stereotypów związanych z wikingami, w tym także do wręcz archetypicznych "rogatych hełmów". Niemalże każdy (nie tylko hollywoodzki) film czy rysunek ukazuje nam wikingów jako dużych, brodatych miśków w hełmach z rogami, tymczasem dotychczasowe badania wskazują, że nie odpowiada to rzeczywistości. Wszystkie zachowane hełmy z omawianego okresu, mimo swej niewątpliwie wikińskiej specyfiki pozbawione się rogów. Zachowały się natomiast rogate hełmy celtyckie, zwłaszcza galijskie. Miały one prawdopodobnie charakter ceremonialny, gdyż takie ozdoby nie są szczególnie praktyczne. Czasami przedstawiano natomiast boga Thora w uskrzydlonym hełmie, co mogło mieć wpływ na ukształtowanie się takiego stereotypu. U artystów jest to po prostu normą, więc cóż, z pewnymi rzeczami po prostu nie można walczyć...

Powrót do góry